Vortal Budo Vortal Budo
FORUM | ALBUM | OSTRZEŻENIA | UŻYTKOWNICY | GRUPY | REGULAMIN | REDAKCJA | IGNORUJ | PROFIL
In BOX KNAJPA | SZUKAJ        Rejestracja    Zaloguj
Historia Polskich Sztuk Walki - KUNG-FU

Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Vortal BUDO : KUNG-FU/WUSHU
Strona 2 z 3
Historia Polskich Sztuk Walki - KUNG-FU
Autor Wiadomość
Jola


Dołączyła: 04 Lut 2005
Posty: 40
Skąd: Warszawka

Wysłany: 6 Luty 2005, 14:02   

Cytat:
a czy takie nazwisko jak Andrzej Szuszkiewicz z Krakowa jest wam znane, wydaje sie ze facet ma za sobo jakies 20 lat treningu

tak mówi ale to miał być topic o początkach polskiego kung fu raczej niż o jego dość późnym okresie.
Ja akurat równe 20 lat ćwiczę co nie oznaczą że współuczestniczyłam w tworzeniu polskiego kung fu czy sprowadzaniu jakiegoś stylu do Polski.
Akurat Szuszkiewicz stał się znany dzieki publikacjom w gazetkach typu "Samuraj", razem z redaktorem naczelnym tegoż pisemka mieli tę samą salę w Krakowie do prowadzenia zajęć a co do tego czego uczy to jest to wing chun w przekazie Williama Cheunga, aczkolwiek uczył się nie u niego tylko u jego ucznia Didiera Beddara-ten z kolei odchodzi już trochę od kung fu (od przyjaciela wiem że do BJJ które od dłuższego czasu robił razem z kung fu coraz bardziej włącza muay thai).
 
Zwiadowca
 
 
Wosiu


Dołączył: 01 Sie 2001
Posty: 1070
Skąd: Gdynia

Pomógł: 4 razy
Wysłany: 6 Luty 2005, 14:36   

Wosiu napisał/a:
dzięki Jarosławowi Pawłowskiemu


Oczywiście Sławomirowi Pawłowskiemu, sorry Sławek!


Wosiu
 
 
VingDragon

Dołączył: 15 Paź 2002
Posty: 2328
Skąd: z chinskiej dzielnicy

Wysłany: 6 Luty 2005, 18:28   

tak, pamietam te slynne poranki w programie TV "Antena" - Janusz prezentowal wtedy Siu Nim Tau wedlug wersji Leung Ting'a. To byl rok 1984-85 bodajze.
 
 
tsailifo


Wiek: 52
Dołączył: 23 Sty 2002
Posty: 2581
Skąd: Szczecin

Wysłany: 6 Luty 2005, 18:32   

Wielu starych ludzi to pamięta :D
Ale nawet wtedy Ving Tsun/Wing Tsun/ Wing Chun mnie nie zaintrygował i tak pozostało do dzisiaj... co prawda zmieniłem zdanie na temat tego stylu, ale to i tak nie jest styl dla mnie :)
 
Paweł Kijańczyk
-------------------------------------------------------
Plum Blossom International Federation - Polska
Choy Li Fut, Sanda, Yang Tai Chi Chuan, Qigong
www.choylifut.info Skype : tsailifo
 
 
 
VingDragon

Dołączył: 15 Paź 2002
Posty: 2328
Skąd: z chinskiej dzielnicy

Wysłany: 6 Luty 2005, 18:50   

reasumujac - poczatek i polowa lat 80-tych daly poczatek powstawania roznego rodzaju szkol w Polsce. dopomogly temu filmy typu "Wejscie Smoka" (1982-1985) czy "Klasztor Shaolin" (1986-1987) i nastala moda na sztuki walki.

Tailifo napisał/a:
Wielu starych ludzi to pamięta
to my juz tacy starzy? :roll:
 
 
Roland

Wiek: 58
Dołączył: 13 Sie 2009
Posty: 1

Wysłany: 13 Sierpień 2009, 19:41   Fakty i mity historii Kung Fu na Wybrzeżu

Witam wszystkich

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem próbę ujęcia historii Kung Fu w Polsce.
Jako uczestnik pewnego (wczesnego raczkowania) etapu rozwoju tej dyscypliny chciałbym sprostować kilka faktów, szczególnie koncentrując się na Szkole Czarnego Smoka;

Mój kontakt z azjatyckimi sztukami walki rozpoczął się we wrześniu 1977 roku.
Jako młody chłopak zapisałem się do sekcji (Kung Fu?!) w Sopocie prowadzonej przez Wietnamczyka Tran Tuan Li (tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko - zwanego Vinem.
Vin był jednym z wielu Wietnamczyków, którzy po wojnie z USA (1974) przyjechali do Gdańska celem nauki w szkołach okrętowych. Po dwóch latach nauki Vin dostał nakaz powrotu do Wietnamu. Od roku 1977 ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem w Sopocie utrzymując się z udzielania lekcji sztuk walki.

Wiosną 1977 roku, ówczesny prezes sopockiego TKKF zaproponował Vinowi poprowadzenie sekcji. Był to okres olbrzymiego zainteresowania sztukami walki, legenda Bruce Lee stworzyła niesamowitą atmosferę. Prawie każdy młody człowiek chciał "liznąc" tej sztuki., także ja. Po roku ćwiczeń zaprzyjaźniłem się z Vinem. Poznałem też jego historię. Był synem francuskiego żołnierza (stąd europejskie rysy). Swoją młodość spędził jako szeregowy żołnierz w armii Północnego Wietnamu. Tam też nauczył się sztuki walki.
Oczywiście "budował" też legendy, których nie będę przytaczał. Był niesamowicie sprawnym człowiekiem. Jego treningi oparte na dyscyplinie wojskowej były niesamowite.
Dla wielu zbyt wyczerpujące.

W maju 1979 roku Vin wyszedł z domu po papierosy............ i nigdy nie powrócił.
Został namierzony przez agentów milicji wietnamskiej (istniała taka komórka przy ambasadzie Wietnamu sic!!!) . Został wydalony z Polski.
Od tamtego czasu miałem tylko jeden kontakt z Vinem. Przez znajomego Wietnamczyka dostałem malutką kartkę z informacją, że ciężko "odchorował" pobyt w Polsce, został wcielony do karnej jednostki wojskowej i wysłany na pierwszą linię konfliktu Chiny - Wietnam. Staraliśmy się z jego dziewczyną (była w ciąży) interweniować u władz wietnamskich i polskich, niestety nie udało się nic zrobić.
Zostałem z wielkim problemem, mimo, że byłem w sekcji Vina asystentem nie potrafiłem zatrzymać masowej "emigracji" ćwiczących. Jesienią 1979 roku przeniosłem reaktywowaną sekcję do TKKF Rekin na Przymorzu.

Trudno mi dzisiaj ocenić umiejętności Vina. W tamtym czasie był dla mnie niesamowitym autorytetem. Miałem możliwość ćwiczeń z nim poza oficjalnymi godzinami (zawaliłem wtedy czwartą klasę w liceum, gdyż ćwiczyłem po kilka godzin przez sześć dni w tygodniu.)

Sprawa techniki.

System walki, który Vin przekazywał był mieszanką Karate, Viet Vo Dao, i w jakiejś części Kung-Fu. Nazewnictwo, które używał było wietnamskie. Reszta to legenda.
Fakt - techniki , których uczył były niesamowicie skuteczne. Myślę, że były częścią jego szkolenia wojskowego.

Szkoła Czarnego Smoka.
Vin swój system nazywał Szkołą Czarnego Smoka. Nazwa ta była nazwą jego szkoły a nie nazwą systemu.

Na początku lat osiemdziesiątych poprzez kontakty z Ambasadą i Konsulatem Chińskim próbowałem usystematyzować program nauki poprzez wzbogacenie programu nauki o techniki z innych chińskich szkół walki oraz wprowadzenie chińskiego nazewnictwa (nie używanego przez Vina) .
Takie były początki. Po piętnastu latach ćwiczeń zaprzestałem prowadzenia zajęć.
Następne pokolenie osiągnęło to o co walczyłem przez tyle lat.

Może kiedyś wrócę.


P.S. Któryś z kolegów wspomniał o Fumie;

Myślę, że Rysiek Waliszewski (karate Shotokan) nazywany Fumą dzisiaj zdziwił by się gdyby wiedział , że w historii sztuk walki w Polsce zostanie Wietnamczymiem.



Romuald "Roland" Józefowicz
rolandjozefowicz@o2.pl
 
 
bonsao

Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 38

Wysłany: 13 Sierpień 2009, 23:29   

Wart tez wspomniec takie nazwiska jak Tadeusz Gacki czy Andrzej Braksal.Oni mieli też spory wklad w twożenia kung-fu w polsce.To byly czasy!!!!!Zeby czegos sie nauczyc trzeba bylo sie najezdzic po polsce.To nieco co teraz mozna wybierać jak w supermarkecie.Ale dzieki poswieceniu takim ludziom rozwineło sie kung-fu w polsce.Wieli szacunek dla starej gwardii ..
 
tansao
 
 
tomasz


Dołączył: 27 Mar 2002
Posty: 2419
Skąd: Pekin

Wysłany: 14 Sierpień 2009, 05:22   

bonsao napisał/a:
Wart tez wspomniec takie nazwiska jak Tadeusz Gacki czy Andrzej Braksal.Oni mieli też spory wklad w twożenia kung-fu w polsce.To byly czasy!!!!!Zeby czegos sie nauczyc trzeba bylo sie najezdzic po polsce.To nieco co teraz mozna wybierać jak w supermarkecie.Ale dzieki poswieceniu takim ludziom rozwineło sie kung-fu w polsce.Wieli szacunek dla starej gwardii ..


nie chce byc zlosliwy ale teraz tez aby sie naprawde czegos nauczyc a nie robic jakies bezsensowne popluczyny po kungfu to sie trzeba sporo najezdzic po Polsce :!:
 
Half knowledge is worse than ignorance. - Thomas B. Macaulay
 
 
tsailifo


Wiek: 52
Dołączył: 23 Sty 2002
Posty: 2581
Skąd: Szczecin

Wysłany: 14 Sierpień 2009, 11:28   

PRAWDA :)
 
Paweł Kijańczyk
-------------------------------------------------------
Plum Blossom International Federation - Polska
Choy Li Fut, Sanda, Yang Tai Chi Chuan, Qigong
www.choylifut.info Skype : tsailifo
 
 
 
Darek


Wiek: 49
Dołączył: 19 Lis 2001
Posty: 98

Wysłany: 15 Sierpień 2009, 16:23   Re: Fakty i mity historii Kung Fu na Wybrzeżu

Roland napisał/a:
Witam wszystkich
...
Romuald "Roland" Józefowicz
rolandjozefowicz@o2.pl


Znajomy znalazł tekst na zbliżony temat, wklejam go na jego prośbę:

Cytat:
Dawna przygoda, ciągła pasja i poświęcenie to teraz historia. Tak w wielkim skrócie można scharakteryzować pojawienie się tylu Hu Lung Pai Kung-Fu w Polsce. Wiele osób ćwiczyło lub ćwiczy ten styl, lecz nieliczni z nich znają historię swojego stylu. Praca ta powstała w celu uściślenia pewnych informacji, rozwiania wątpliwości a jednocześnie jeszcze bardziej wgłębienia się w styl "Tygrysa i Smoka". Wszystkie informacje, które pojawiły się w tym tekście pochodzą od mojego ojca: Ryszarda Wierzba - dzięki któremu możemy kontynuować Jego pasję a dla niektórych z nas nową, życiową drogę.

Pisząc tą pracę zastanawiam się ile osób jest świadoma informacji, które tu się ukażą? Myślę, że jeżeli istnieją takie osoby to jest ich niewielu. Jesteśmy tylko, a może aż, ludźmi - nasza pamięć jest ulotna szczególnie w tych czasach. Wirze XXI wieku - nieustannej pogoni za "marzeniami", dlatego uważam, że ta praca będzie wskazana.

Przedstawię historię pojawienia się "Hu Lung Pai" Kung-Fu w Polsce, nie będę w niej dokładnie charakteryzował stylu, ponieważ te informacje dociekliwi znajdą w opracowaniach instruktora Dariusza Muraszko ze Słupska.

Cała historia rozpoczyna się w rodzinnym mieście ojca, w Kościerzynie. Rok 1969 rozpoczyna się fascynacją ojca stylami walki. W roku 1969 zaczął uprawiać Judo, a po trzech latach przenosi się do sekcji Karate "Shotokan", gdzie ćwiczy do 1974 roku, aż do przełomowego momentu w Jego życiu.

Rok 1974, niedzielny trening z kolegą "Staszkiem" na sali w Kościerzynie. O godzinie 11.00 odwiedza ojca kolega z dwoma Wietnamczykami. Dwójka azjatów proponuje prowadzenie zajęć - treningów Kung-Fu. Warunkiem było posiadanie sali przez uczniów oraz kwota 350zł miesięcznie od osoby za naukę. Szczęśliwie się składało, że sala była, więc nie pozostało nic innego jak tylko rozpoczęcie ćwiczenia nowego stylu.

Pierwsze treningi - jesień 1974 rok, odbywały się w Kościerzynie. Na sali ćwiczyło około dziesięciu osób.

Wietnamscy nauczyciele, w wieku ok. 27 lat, przybyli do Gdańska na studia w ramach wymiany studentów. Mieli Oni bezwzględny zakaz nauczania sztuk walki. Bardzo bali się wydalenia z Polski i wcześniejszego powrotu do rodzinnego kraju bez ukończenia studiów. Bali się deportacji i powrotu do kraju, do tego stopnia, że czasami chowali się, gdy ktoś przechodził za oknem sali. Wietnamczycy nie chcieli zdradzić dokładnej nazwy rodzinnego miasta, w którym mieszkali a tym bardziej swoich prawdziwych imion czy nazwisk. Powiedzieli tylko, że mieszkają w północnej części Wietnamu. Posługiwali się pseudonimami a w pewnym momencie przyjęli polskie imiona w celu łatwiejszego nawiązania kontaktu ze swoimi uczniami. Przekazywana wiedza na tema Kung-Fu przez Wietnamczyków pochodziła od ojca młodszego z nich, który uczył się sztuk walki od chińczyków. Podczas trwającej wojny pomiędzy państwami wietnamskimi ich rodziny uciekały za granice Chińską. Co tłumaczyłoby źródło nabytej wiedzy (południowa część Chin) oraz umiejętności Kung-Fu. Po powrocie do rodzinnego kraju, Wietnamczycy kontynuowali praktykę poznanych technik, co przyczyniło się do nieuchronnego procesu tzw. wietnamizacji. Czyli zabarwianiu chińskiego oryginalnego stylu, elementami powstałymi już w Wietnamie.

Treningi odbywały się dwa razy w tygodniu (na początku najczęściej w sobotę i niedziele) po ok. 5 - 6 godzin. Treningi prowadzone były na sali, lecz również bardzo często w lesie (o każdej porze roku i w każdych warunkach) lub nad jeziorem.

Przykładowy trening rozpoczynał się stopniową rozgrzewką stawów oraz ogólnym rozciąganiem. Następnie powtarzane były techniki z poprzedniego treningu a po nich "wałkowano" poszczególne techniki z partnerem. Trening "kończył się" wykonywaniem bloków, ciosów prostych lub poruszaniem się, tzw. "chodzeniem na 1 m2". Wietnamczycy bardzo dużo czasu poświęcali na wykonywanie prawidłowo technik "tygrysa" i "smoka" z partnerem. Szybkość - błyskawiczność ich wykonywania, oraz poprawna reakcja na atak przeciwnika była kluczowym elementem treningu. Na zajęciach dużo czasu poświęcano m.in.: obronie, chodzeniu, lepkości rąk, zejściom z linii ataku - omijaniu przeciwnika czy strategii walki.

Bardzo charakterystyczne były treningi w lesie: Wietnamczycy wchodzili 5 min. przed grupa ćwiczących do lasu i chowali się w nim. Zaskakiwali grupę nagłym pojawieniem się i obijali ich tak długo póki nie leżeli na ziemi.

Zajęcia prowadzone są do wiosny 1979 roku, ponieważ Wietnamczycy wyjeżdżają z Polski, pomyślnie kańcząc studia. Po czterech latach treningów z garstki ćwiczących zostają nieliczni. Lecz zamiłowanie do Kung-Fu nie zanika i ojciec dalej ćwiczy indywidualnie. Nawet, gdy pełnił służbę w wojsku (1979 - 1982 rok).

W 1982r. Ryszard Wierzba z rodziną zamieszkuje w Słupsku, gdzie w Domu Kultury Kolejarza powstaje sekcja "Tygrysa i Smoka" Kung-Fu. Na początku nowego roku szkolnego 1982r. rozpoczynają się pierwsze otwarte zapisy do sekcji. Intensywne treningi odbywają się dwa razy w tygodniu po dwie godziny.

W 1983r. zajęcia zostają przeniesione na halę do Szkoły Kolejowej przy ul. Krzywoustego w Słupsku.

Jesienią 1986r. Ryszard Wierzba kończy prowadzenie zajęć w Szkole Kolejowej. Jego miejsce zastępuje Dariusz Muraszko, który propaguje styl "Tygrysa i Smoka" Kung-Fu do dziś.

Tak wygląda historia "naszego" stylu Kung-Fu, dalszy ciąg dopisuje czas oraz My sami...

Piotr Wierzba

Źródło:
http://www.kungfu.org.pl/artykuly/a_poczatki.html
 
 
Wosiu


Dołączył: 01 Sie 2001
Posty: 1070
Skąd: Gdynia

Pomógł: 4 razy
Wysłany: 29 Sierpień 2009, 19:50   Re: Fakty i mity historii Kung Fu na Wybrzeżu

Roland napisał/a:

P.S. Któryś z kolegów wspomniał o Fumie;

Myślę, że Rysiek Waliszewski (karate Shotokan) nazywany Fumą dzisiaj zdziwił by się gdyby wiedział , że w historii sztuk walki w Polsce zostanie Wietnamczymiem.



Romuald "Roland" Józefowicz
rolandjozefowicz@o2.pl


Wszelki duch Pana Boga chwali! Roland! Witaj! Dobrze, że się wypowiedziałeś, bo nie byłem pewien, czy w swoim poście w którym wymieniłem Twoją osobę, czegoś nie poplątałem, to już kupa czasu w sumie. Z osób które uczestniczyły w treningach u Ciebie na Przymorzu czy w lesie przy Tatrzańskiej, to tutaj jest kolega Seiken, kolega Thufir Hawat i ja, z tym, że Seiken już dawno się wycofał z aktywnego udziału.

PS. Co do Fumy to też się zastanawiałem, czy był obok Ryśka jeszcze jakiś wietnamski Fuma...
 
 
M.D.

Dołączył: 26 Wrz 2009
Posty: 1

Wysłany: 26 Wrzesień 2009, 11:36   W poszukiwaniu siły rodziny

Generalnie pisze żeby nawiązać kontakt z użytkownikiem o pseudonimie Wosiu. może zwracam się do ciebie w trochę niekonwencjonalny sposób no ale cóż...:P w każdym razie przykułeś moją uwagę artykułem o twoim pradziadku Emilu znanym też jako "Żelazny Król". jako że jesteś jego prawnukiem, wnioskuje (i tu jestem ciekawy czy podzielisz moje zdanie...) że zrządzeniem losu pewnie jesteś do siebie stosunkowo podobni z twarzy a bynajmniej mamy takie same nosy... Jestem prawnukiem Anny siostry Emila i wnukiem niedawno zmarłego Pawła Dampc, wiec wiem bynajmniej z obserwacji rodziny że "Buchna" to wyjątkowo uparte geny jeżeli chodzi o posturę i urodę ale bynajmniej nie ma na co narzekać:D No ale do rzeczy... Interesują mnie informacje o naszych wspólnych przodkach i jakbys posiadał cos czym mógłbyś sie podzielić byłbym wdzięczny za Kontakt.

Mój e-mail to masterdraco@wp.pl możesz mnie w sumie też poszukać na Naszej klasie pod tym samym hasłem ale tam sprawdzam jeszcze rzadziej.
 
 
Wosiu


Dołączył: 01 Sie 2001
Posty: 1070
Skąd: Gdynia

Pomógł: 4 razy
Wysłany: 25 Październik 2009, 20:49   

Na ww post właśnie odpowiedziałem na priva. Wszystkim zainteresowanym wyjaśniam, że popełniłem głupi błąd, przepraszam, pisałem przedmiotowy post jakoś wyraźnie nie w formie, tak naprawdę "Żelazny Emil", Emil Buchna, to nie mój pradziadek tylko dziadek wujeczny czyli brat mojej babci ze strony mamy.
 
 
wojciechmoro

Dołączył: 28 Lut 2010
Posty: 11

Wysłany: 28 Luty 2010, 14:23   historia sztuk walki w polsce

MAŁE SPROSTOWANIE ANDRZEJ SZUSZKIEWICZ NADAL UCZY WING CHUN SZKOLI TEZ PRACOWNIKÓW OCHRONY STOSUJĄC RÓWNIEŻ TECHNIKI BJJ I MUAI TAI ABY WIEDZIELI Z CZYM MOGĄ SIĘ SPOTKAĆ SIĘ PODCZAS INTERWENCJI I JAK DAĆ SOBIE RADĘ
 
 
Arex

Wiek: 45
Dołączył: 25 Sty 2014
Posty: 2
Skąd: UK

Wysłany: 25 Styczeń 2014, 19:01   

Witam wszystkich.

Przeczytalem caly ten watek z nieukrywanym zaciekawieniem. Po przeczytaniu zrozumialem ze osoby piszace w tym watku byc moze beda w stanie mi pomoc :-)
Staram sie w jakis sposob odszukac i poglebic moje inforacje na temat jednej ze szkol SW w Gdansku.

Bylo to sporo lat temu bo pod koniec lat 80. Chodzilem na treningi w latach 1987-1991 (mniej wiecej)
Treningi odbywaly sie w Gdanku na ulicy Kosciuszki (blisko skrzyzowania z Hallera) w szkole 52.

No i teraz zaczyna sie ta ciekawsza czesc ;-)
Bylo to ponoc Viet Vo Dao. Trener i jego pomocnicy twierdzili ze to jest to prawdziwe ;-) a nie takie jak na Zabiance.
Ja bylem wtedy nastolatkiem i generalnie przyjmowalem wyjasnienia bez pytan.
Potem moje drogi z SW sie rozeszly na dlugie lata. Teraz powrocilem z nowu i chcialem kontynuowac/ odswiezyc to co robilem wiele lat temu. Jakie bylo moje zdziwienie kiedy praktycznie 100% szkol walki dostepnych to zupelnie inne Viet Vo Dao ktorego sie uczylem.

W zwiazku z tym moze ktos bedzie moze mogl rzucic troche swiatla na moje pytania. Jaki to wlasciwie byl styl ktorego sie uczylem? (niezle co?)
Pamietam jeszcze ze trener mial na imie Jacek i mieszkal bodajze w Brzeznie. Jego pomocnikami najblizszymi byli jeszcze jeden Jacek "Piekarz" i Marian. Po tylu latach nie ma opcji zebym pamietal nazwiska. Szczegolnie ze nikt sie nimi nie poslugiwal.

Z historii ktora nam przekazali na treningach wynikalo ze nauke tego stylu zapoczatkowal Wietnamski student okretownictwa w Gdansku. A nastepnie po jego wyjezdzie nauczanie przejal Jacek, ponoc jeden z pierwszych uczniow. Nie mam pojecia jakie bylo imie tego Wietnamczyka. Wszyscy o nim mowili per "Wietnamczyk".

Po spedzeniu sporego kawalka czasu na YouTube i obejrzeniu wielu roznych klipow mam niejasne wrazenie ze techniki ktorych sie uczylem sa najblizsze Bac Viet Vo z polnocy. Ale to tez jeszcze nie dokladnie to samo.

Koncze juz tego przydlugiego posta i mam nadzieje ze jednak znajdzie sie ktos kto bedzie mogl troche rzucic swiatla na moje poszukiwania.

Dzieki serdeczne
Arek
 
 
Strona 2 z 3
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Vortal BUDO : KUNG-FU/WUSHU
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Template edit by: quaint.pl  | Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group